Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
XXXVIII. Koniec
XXXVIII. Koniec

[x] 2/06/2009 22:35:50
[x] Miyako

OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE:
Jak już sam tytuł notki wskazuje, jest to koniec owego opowiadania. Ale żeby było śmiesznie, zdradzę Wam sekret, że nie potrafię rozstać się z tym blogiem (prowadzę go już trochę czasu i jestem przywiązana do niego emocjonalnie =]), więc pod tym adresem będę publikować nowy ff w tematyce Naruto =] No! =] Jeśli o mnie chodzi, notka dziwna i jałowa (moje standardowe hasło=]), ale mimo to zapraszam do czytania =)

Ah i jeszcze jedno, najważniejsze:
Przepraszam, bardzo przepraszam, że nie pisałam od stycznia... ale miałam problemy z nauką, matura i w ogóle...

No to na tyle z ogłoszeń, zapraszam do czytania =)
--------------------------------------------------------------------
Biegli uliczkami miasta. Chcieli pochwalić się przyjaciołom z podjętej spontanicznie decyzji. Był środek nocy kiedy zmierzali do przyjaciół. Stali pod drzwiami do ich mieszkania i nie zwracając uwagi na hałas jaki robili ciągłym waleniem w drzwi czekali aż państwo Uzumaki wyjdą im na spotkanie.

- Co to za debil?- rzucił poirytowany Naruto budząc się ze snu.
- Ktokolwiek to jest, zaraz odejdzie- odpowiedziała spokojnie Hinata po czym wtuliła się w męża.
Hałas nie słabł.
- Sprawdzę, kto to- wymamrotał blondyn odkrywając się kołdrą.
- Zostaw, zaraz sobie pójdzie.
- Hinata! Naruto! Wiemy, że jesteście w domu! Otwierajcie! Już!- usłyszeli dobrze im znany głos Sakury.
- To musi być coś bardzo ważnego, skoro przyszli o tej porze- zaniepokoiła się brunetka wstając z łóżka.
Oboje z Naruto w szybkim tempie wyszli z sypialni i udali się do drzwi mieszkania. Otworzyli je i z przerażonymi minami na twarzach oraz najczarniejszymi scenariuszami w głowach stawili czoła parze narzeczonych. Ku ich zaskoczeniu, na twarzach przybyłych nie gościł ani smutek, ani zaskoczenie. Nie było widać nawet najmniejszego cienia niezadowolenia czy też wściekłości.
- Co jest?- zdziwił się Naruto.
- Pobieramy się- rzuciła radośnie Sakura.
- Też mi nowość- ziewnął blondyn dając znać przyjaciołom, że wybrali złą porę na obwieszczanie oczywistych wiadomości.
- Pobieramy się za chwilę- różowłosa nie zwracała uwagi na docinki ze strony rówieśnika.
- Znaczy się, że…- Hinata zaczęła się jąkać- to wspaniale!- krzyknęła uradowana natychmiast dochodząc do siebie po brutalnej pobudce.
- Potrzebujemy świadków- aluzja Sasuke była na tyle wyraźna, że państwo Uzumaki bez słowa ruszyli do sypialni aby jak najszybciej się ubrać. Nie chcieli aby ich przyjaciele zwlekali, albo żeby się czasem nie rozmyślili.

Tsunade nie była zadowolona z pobudki o tak irracjonalnej porze jak środek nocy. Dlatego też swoją kwestię podczas uroczystości ślubnej skróciła do minimum, aby tylko móc z powrotem położyć się spać i zapomnieć o nocnym incydencie. Takim oto sposobem Sakura zamiast wymarzonej uroczystości i hucznego wesela, miała skromną uroczystość w środku nocy. W tamtej chwili nie liczyły się dla mniej nastoletnie marzenia o ślubie z prawdziwego zdarzenia. A to, że wreszcie została panią Uchiha, i że podczas tej najważniejszej chwili w jej życiu towarzyszyli im najbliżsi przyjaciele.
Chociaż przez chwilę od momentu rozmowy z Hokage żadne z nich nie myślało o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Cieszyli się zapominając o zbliżającym się zagrożeniu.
- Jak się czujesz jako pani Uchiha?- zostały same. Sasuke oraz Naruto na kilka minut znikli knując coś w stylu „Uzumaki i jego wyskok”.
- Po za tym, że zmieniło mi się nazwisko, nie widzę żadnej różnicy- uśmiechnęła się pogodnie.
- Boisz się?- pierwsza zaczęła temat- tego co się stanie na dniach.
Obie posmutniały. Sakura spuściła głowę dając Hinacie znać, że zaistniała sytuacja jest dla niej katorgą.
- Tak, boje się- odpowiedziała po chwili ciszy- boje się, że wszystko o co walczyliśmy w jednej chwili może przestać mieć znaczenie. Że możemy zginąć- nie podnosiła głowy- jeśli już mam zginąć w walce o byt przyszłego pokolenia- urwała na chwilę- chcę zginąć ze świadomością, że będziemy na zawsze państwem Uchiha.
- Głęboka myśl- usłyszały za plecami znajomy głos- sama to wymyśliłaś?- roześmiał się.
- Ino?- zdziwiła się różowłosa, odwróciła się w stronę przyjaciółki. Ku jej zaskoczeniu stali tam wszyscy ci, którzy o ślubie Sakury i Sasuke nie mieli pojęcia- i wy- wykrztusiła z siebie- co tutaj robicie, jest środek nocy.
- Odezwała się ta, która grzecznie leży w łóżeczku- rzuciła uradowana TenTen. Podeszła do Sakury- gratulacje- uściskała ją serdecznie- cieszę się twoim szczęściem.
- To nie jest takie szczęście jakie bym chciała- wyszeptała, tak żeby tylko brązowowłosa słyszała jej słowa.
- Już raz go pokonałaś- TenTen równie cicho zaczęła swoją wypowiedź- jeśli będzie trzeba, zrobisz to raz jeszcze- odsunęła się od przyjaciółki posyłając jej pogodny i serdeczny uśmiech od którego na moment zapominało się o wszelkich troskach życia.
- Ta, już raz go pokonałam- powtórzyła do siebie różowłosa.
Pokonała go, a jednak żył. Okazało się, że pomszczenie Temari nie zostało dokonane. Drań, który zabił jedną z jej przyjaciółek wciąż żył, pomimo iż sama osobiście wbiła Kunai w jego krtań.
- Nie myśl o tym- poczuła na szyi ciepły oddech męża- żyj chwilą- szeptał jej do ucha- pani Uchiha- dodał z uśmiechem.
W odpowiedzi odwróciła się do ukochanego i obdarowała krótkim pocałunkiem.
- No!- zaczęła Ino- to teraz powiedzcie nam dlaczego nie poinformowaliście nas o waszym zaobrączkowaniu?
- Przecież wiecie- zgodnie z tym co powiedział jej mąż, przestała myśleć o zbliżającym się niebezpieczeństwie- jesteście tutaj, poinformowani- udawała głupią.
- Chciałam słyszeć jak nieosiągalny Uchiha Sasuke mówi „tak”- zaśmiała się blondynka- było minęło, trzeba to uczcić- krzyknęła triumfalnie.
- Gdzie?- Neji wykrzywił twarz w lekkim grymasie- jest środek nocy- stwierdził.
- Serio?- Ino była w iście szampańskim nastroju- nie zauważyłam, że słońce zgasło.
- Piłaś coś?- zapytał Sasuke.
- Nie chcesz wiedzieć- rzucił Shikamaru, dając przyjacielowi znać, że to nie jest najlepsza pora na zadawanie pytań.

Powędrowali do domu klanu Uchiha. Przewędrowali wioskę w należytej dla pory ciszy. Jedynie Yamanaka nie potrafiła opanować zachwytu związanego z zaślubinami przyjaciół.
Po powrocie z gabinetu Tsunade sięgnęła po jedno z mocniejszych sake jakie oferował stojak na alkohole. Zawsze silna i odważna bała się nadchodzącego zagrożenia. Bała się, że jeśli podczas ostatniej walki sama zgłosiła się na ochotnika w walce z Hideki i tym razem przyjdzie jej z nim walczyć. Starała się zapomnieć o perspektywie brutalnej śmierci. Z każdą opróżnioną butelką sięgała po następną, i kolejną. Aż w takim stanie znalazł ją Shikamaru.
- Ino!- rzucił przerażony. Nigdy nie widział blondynki w takim stanie. Nawet nie wiedział, że kiedykolwiek sięgnęła ona po alkohol.
- Gdzie byłeś, kochanie- wybąkała przez łzy opierając się plecami o ścianę.
- U rodziców. Ino, co się stało?- podszedł do dziewczyny biorąc ją w ramiona aby nie upadła.
- On żyje, rozumiesz- rzuciła przerażona patrząc na Shikamaru- Sakura go nie zabiła, teraz na pewno zginę- zaczęła panikować- nie chcę umierać, nie teraz- wtuliła się w ukochanego łkając.
- Nie umrzesz, nie pozwolę mu cię zabić- szepnął kojąco brunet.
Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Delikatnie ułożył dziewczynę na łóżku, położył się obok niej przytulając ją delikatnie do siebie. Zasnęła.
Bał się, jak wszyscy. Świadomość, że tak silny i niebezpieczny człowiek jak Hideki zmierza akurat na nich, nawet w nim budziła strach i obawę o wszystkich. Chociaż na chwilę mógł zapomnieć o niebezpieczeństwie, kiedy do ich mieszkania, jak huragan, wpadł Naruto obwieszczając, że Sasuke i Sakura właśnie się pobrali.

Osiem osób, trochę alkoholu i wspomnienia z dzieciństwa. To w zupełności wystarczyło, aby poczuli się na nowo dziećmi, których nie imały się troski i zmartwienia. Kiedyś byli czterema osobnymi drużynami, teraz byli po prostu ósemką Jounin’ów, którzy starali się zapomnieć o walce, która mogła zabić ich wszystkich. Zabić nadzieję na lepszą przyszłość Konoha-Gakure.

Pierwszy obudził się Shikamaru. Jak zawsze zanim jeszcze wzeszło słońce i ptaki zaczęły śpiewać. Ogarnął wzrokiem przyjaciół śpiących na podłodze, zaraz potem zerknął na puste butelki leżące na ławie nieopodal niego. „Wesele można uznać za udane”- uśmiechnął się do siebie z zamiarem wstania. Musiał się czegoś napić. Kac mu doskwierał. Gdy pozostali wstaną, nie tylko on będzie odczuwał to nie miłe uczucie w gardle.
- Walka na kacu- usłyszał głos Sakury gdy nalewał sobie wody do szklanki- polegniemy wszyscy- uśmiechnęła się krzywo sięgając do szafki po szklankę.
- Ta, polegniemy- zawtórował nalewając sobie kolejne mililitry wody.
- Załóżmy, że nic nam nie grozi, że żaden psychopatyczny morderca się do nas nie zbliża- zaczęła z uśmiechem- zabawa była przednia- dodała uśmiechając się jeszcze szerzej.
- Tak- odwzajemnił uśmiech- było ekstra- ponownie sięgnął do kranu, aby nalać sobie wody- jeszcze raz gratuluje wyjścia za mąż- uśmiechnął się pogodnie wypiwszy wodę. W odpowiedzi uzyskał uśmiech.

Było kilka minut po dwunastej w południe, kiedy wszyscy opuścili dom klanu Uchiha aby zacząć przygotowania do walki z Hideki. Tsunade nie określiła dokładniej kiedy Hideki pojawi się w wiosce, ale sądząc po czasie jaki jest potrzebny na dotarcie z Iwa-Gakure, mogli spodziewać się go w każdej chwili. Zabawa się skończyła, nie mogli być już beztroskimi dziećmi, które nie mają trosk. Na powrót musieli stać się dorosłymi i odpowiedzialnymi Jounin’ami walczącymi o przyszłość rodzimej wioski. Z należytą uwagą przygotowywali się do zbliżającego starcia. Tym razem nie mogli pozwolić sobie na jakikolwiek błąd lub przeoczenie.

Uchiha jako pierwsi przybyli przed bramę wioski. Ze zniecierpliwieniem wyglądali zbliżającego się zagrożenia, jednak z ulgą odetchnęli widząc że strażnicy stojący na warcie są cali i zdrowi. Przechodząc obok nich, Sakura obdarowała ich pogodnym spojrzeniem cieszącym się iż żyją. Oni natomiast posłali jej spojrzenia pełne uznania i podziwu. „Wiedzą o przybyciu Go”- pomyślała uśmiechając się do mężczyzn szerzej- „mam nadzieję, że nie będą zmuszeni z nim walczyć kiedy my polegniemy, że będą mogli uciec i pomóc cywilom”. Posłała mężczyznom jeszcze szerszy uśmiech.
- Nie mówiłam wam kiedy Hideki przybędzie- za ich plecami rozległ się głos Hokage.
- Bo chciałaś się z nim zmierzyć sama- odpowiedziała różowłosa nie odwracając się w stronę kobiety.
- Ilu was będzie?- zapytała blondynka stając obok Sakury.
- Wszyscy ci, którzy uznali, że walka z nim jest nieunikniona- rzucił Sasuke patrząc w głąb lasu, z którego w każdej chwili miał wyłonić się wróg.
- Przybycie z Iwa-Gakure do naszej wioski nie zajmuje więcej niż jeden dzień drogi- zaczęła Sakura- nie ruszył od razu za nami- spojrzała na starszą kobietę- dał nam czas na dotarcie do domu abyśmy mogły nacieszyć się ostatnimi chwilami z bliskimi, aby potem na naszych oczach zabijać ich w okropnych męczarniach- mówiła nadal, odwracając wzrok w stronę lasu- tak z nami pogrywa. Dlatego nie przybył od razu za nami, tylko z dziennym opóźnieniem. Chciał abyśmy nabrali sił do walki i ostatecznie przed śmiercią zwariowali i krzyczeli z rozpaczy- skończyła.
- Niezła jesteś- usłyszała w odpowiedzi.
- Ta, uczyłam się u mistrzyni dedukcji- uśmiechnęła się triumfalnie.
- Kazałam pozostałym ewakuować całą wioskę- rzekła spokojnie blondynka po chwili ciszy.
- I słusznie- odpowiedziała beznamiętnie różowłosa.
- Pod żadnym pozorem nie wtrącajcie się do walki- ostrzegła ją Tsunade- jedna ofiara w zupełności wystarczy.
- Zginiesz dla wioski?
- Nie ja pierwsza i nie ostatnia- odpowiedziała- technika, której zamierzam użyć wymaga poświęcenia.
- Jaka technika?
- Pracowałam nad nią, odkąd Hideki zaczął mordować ludzi i uciekł do Iwa-Gakure. W końcu jej użyję- rzuciła z brawurowym uśmiechem blondynka- kiedy dam ci znać, rzuć Kunai w jego prawy bark.
- Co się wtedy stanie?- spytała zaciekawiona różowłosa.
- Hideki polegnie.

Minęła godzina. Z każdą chwilą pod bramkę wioski przybywało więcej ludzi. Najpierw Shikamaru i Ino, następnie przyszli Naruto i Hinata oraz Neji i TenTen. Gdyby im nie udało się pokonać Go, Konoha-Gakure przestała by istnieć w ciągu kilku dni. Zanim Kakashi i Kiba wróciliby z pomocą z innych wniosek byłoby już za późno. Tsunade zbyt późno wysłała ich po pomoc. Strażnicy pilnujący bramy, na rozkaz Tsunade, udali się pomóc innym shinobi w ewakuacji wioski na wypadek gdyby wszyscy polegli.

- Idzie- rzuciła Tsunade nabierając powietrza w płuca, dając znać reszcie, znak do przygotowania się. Sama przyjęła gardę.
W bojowych nastrojach obserwowali otoczenie mając nadzieję, że wychwycą zbliżającego się przeciwnika. Ku ich zaskoczeniu żadne z nich nie potrafiło dojrzeć wroga. Nieuchwytny mężczyzna zaatakował Tsunade kiedy pozostali starali się dojrzeć jego osobę w oddali.
Z przerażeniem w oczach odwrócili się w stronę walczących.
- J-jak on to zrobił- wymamrotał Shikamaru zachodząc w głowę jak to możliwe aby ktoś niezauważalnie przeszedł obok ośmiorga Jounin’ów.
- Czytając jego akta musiałam pominąć fakt, że jest niewyobrażalnie szybki, a jego chakra mimo wielkości jest niewykrywalna- rzuciła przerażona Sakura- poprzednim razem się z nami bawił. Nie byliśmy nawet blisko pokonania go- drążyła temat- to, że wbiłam mu Kunai w krtań nie oznaczało, że go zabiłam- wybuchła płaczem.
- Przestań!- krzyknęła zdenerwowana Hinata- czy musisz nam odbierać całą nadzieję na wygraną?!- podbiegła do przyjaciółki wymierzając jej soczysty policzek, od którego różowłosa wytrzeźwiała- nie zarażaj nas swoim pesymizmem- wybąkała wściekła, przez łzy- to że ty nie masz konkretnego planu na przyszłość nie znaczy, że będzie tak jak mówisz…
- Jaki plan…- wymamrotała wtrącając się w zdanie brunetki.
- …może tobie nie udało się go pokonać, ale…
- Jaki plan?!- krzyknęła wściekła różowłosa- nikt z nas nie ma konkretnego planu na przyszłość! Wszyscy tak samo jak ja uważacie, że zginiemy! Tylko ja jestem na tyle odważna, żeby powiedzieć to głośno!- dodała równie donośnie.
- Obie natychmiast przestańcie!- krzyknęła Ino- jedna walka nam w zupełności wystarczy!- doprowadziła przyjaciółki do porządku.
Kłótnia o racje była ostatnią rzeczą jakiej potrzebowali w walce z Hideki. On i Tsunade walczyli niszcząc kolejno najbliższe budynki znajdujące się przy bramie. Wkrótce po rozpoczęciu walki, miejsce było zrównane z ziemią. Z każdą sekundą chakra obojga walczących malała.
„Jeśli zaraz nie użyje swojej techniki, nie wystarczy jej chakry aby ją wykonać”- pomyślała zdenerwowana Sakura. Nie potrzeba im było ofiary Hokage, która na nic by się nie zdała. Jeśli Tsunade już chciała zginąć, powinna zabrać ze sobą do zaświatów Hideki.
Z rozmyślań wyrwał ją głos Tsunade.
- Sakura, teraz!
Szybko wyciągnęła Kunai i z precyzją rzuciła w prawy bark mężczyzny. Ten sparaliżowany padł na ziemię.
- Co się dzieje?- zdziwiła się TenTen.
- Tsunade używa swojego własnego jutsu- odpowiedziała Sakura.
- Polega ono na paraliżu?- Hinata wykrzywiła twarz w lekkim grymasie niezadowolenia- to nic nadzwyczajnego.
- To jutsu pomoże jej w wykonaniu następnego. Tak łatwiej będzie jej zabić Hideki. To jedno z jej jutsu medycznych, paraliżu. Wysyła ona w ciało przeciwnika małą kulkę chakry, która krąży w krwioobiegu. Trafiając w miejsce, gdzie kulka się znajduje, można sparaliżować przeciwnika na najbliższe dwie minuty. A, że to nie jest zwykły przeciwnik, daję temu jutsu minutę- wyjaśniła Sakura chcąc podejść do kobiety.
- Nie podchodź!- krzyknęła ostrzegawczo blondynka- przez najbliższe trzydzieści sekund macie czas, aby uciec z pola rażenia.
- Pola rażenia?- zdziwił się Naruto- co babcia wyprawia?!
- Jutsu, którego zamierza użyć powoduje natychmiastową śmierć atakującego i atakowanego- zaczął Neji uaktywniając Byakugan- wszyscy inni znajdujący się w promieniu dwudziestu metrów są narażeni na poważne uszkodzenia spowodowane wybuchem jaki wywoła eksplozja ciała Hideki.
- Tsunade ma zamiar poświęcić swoje życie aby uratować wioskę- dodał Sasuke.
- Nie może, zrobić tego z daleka?- spytała przez łzy Ino.
- Naruto!- usłyszeli głos Hokage, która koncentrując chakrę w jednej dłoni powędrowała drugą do swojej szyi- masz! To twoje!- zerwała swój wisiorek i rzuciła blondynowi. Ten zgrabnie go złapał.
- A-ale to twój wisior- zdziwił się Naruto.
- Mnie nie będzie już potrzebny- głos ani na chwilę jej nie zadrżał- tylko nie oddaj go za miskę ramenu.
- Dobrze, babciu- mimo świadomości, że Tsunade od śmierci dzieliło zaledwie kilkanaście sekund, starał się opanować drżący głos i być wobec niej takim jak zawsze był.
- Jeszcze coś!- dodała wykrzywiając twarz z bólu, jutsu powoli zaczynało odciskać piętno na jej zdrowiu- nigdy nie wątpiłam w to, że zostaniesz Hokage!
Osłonili twarze, przed drobinkami minerałów jakie wybuch ciała Hideki wyrzucił w powietrze. To był już koniec, definitywny koniec. Tsunade uratowała wioskę poświęcając swoje własne życie. Gdy kurz opadł i widoczność się poprawiła, shinobi z dumą stwierdzili, że Tsunade wykonała wspaniałą robotę zabijając wroga i ratując wioskę przed zniszczeniem.

Jedyne co po niej pozostało to wisior, który dała Naruto. Jej ciało, tak samo jak i ciało Go przepadło, zniszczone podczas wybuchu. Szli przez wioskę kierując się przed siebie. Nie mieli żadnych określonych planów na cel swojej podróży. Piąta Hokage właśnie poświęciła własne życie aby ratować wioskę. Nie mieli zamiaru świętować z tego powodu. Woleli krzątać się po wiosce bez celu i czekać, aż ktoś wreszcie się pojawi i dowiadując się, że Hideki nie żyje powiadomi o tym wszystkich innych.
Pierwszą osobą, jaką spotkali była Shizune. Jako jedyna z całej wioski nie ukryła się z pozostałymi mieszkańcami, wolała poczekać na rozwój wydarzeń w miejscu, w którym pracowała przez poprzednie kilka lat. Gdyby nie udało się nikomu pokonać Hideki, mimo schronu i tak by zginęła. Widząc z okna idących shinobi szybko skierowała się do wyjścia aby tylko wyjść im na spotkanie.
- Zrobiła to!- krzyknęła widząc wisior na szyi blondyna- naprawdę to zrobiła.
- Shizune…- zaczęła spokojnie Sakura otrząsając się z szoku jakiego doznała po śmierci Hokage.
- Sama nie wierzyła w powodzenie tego jutsu, a jednak się jej udało- uśmiechnęła się przez łzy- idźcie odpocząć, powiadomię wszystkich, że już po wszystkim- opanowała się przed nagłym wybuchem płaczu po czym pobiegła w stronę w której ukrywali się mieszkańcy wioski.

Pierwszym, i najbliższym, miejscem o jakim pomyśleli Jounin’i był gabinet Hokage, obok którego właśnie przechodzili. Weszli do gabinetu zastając w nim idealny porządek. To Shizune, nie mogąc usiedzieć w jednym miejscu, posprzątała cały gabinet. Rozsiedli się na kanapach. Wciąż nie mówili nic. Byli zszokowani, ale i przerażeni – a co jeśli Hideki ponownie przeżył.
- Miejmy nadzieję, że ten wisior przyniesie nam szczęście- zaczął Naruto- bo nie mam zamiaru patrzeć na tego gościa po raz trzeci- dodał.
- Ta, masz rację. Już za pierwszym razem miałam tego gościa serdecznie dość, a co dopiero jakbym miała oglądać go trzeci raz- dodała równie żartobliwie Ino.
- Gdyby nie Tsunade…- zaczął Neji.
- …zapewne leżelibyśmy teraz poćwiartowani gdzieś pod bramą wioski- dokończył Shikamaru.
- Będzie nam potrzebny nowy Hokage- stwierdziła TenTen.

DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ
- Nawet nie wiesz ile się zmieniło przez ostatnie miesiące, Tsunade-sama- klęczała przed nagrobkiem swojej byłej nauczycielki- TenTen i Neji wzięli ślub- uśmiechnęła się do siebie- Ino i Shikamaru byli w Suna-Gakure odwiedzić grób Temari- spauzowała na chwilę zerkając na swój brzuch- a odbudowa klanu Uchiha przebiega bez powikłań- uśmiechnęła się do nagrobka.
- Sakura! Idziesz?- usłyszała głos wołającego ją Naruto.
- Tak już idę!- odkrzyknęła- Tsunade-sama- zaczęła niepewnie- dzięki tobie Konoha-Gakure ponownie jest bezpieczna i szczęśliwa- uśmiechnęła się gdy po policzku spłynęła jej jedna łza. Wytarłszy ją wstała, spojrzała na górę Hokage i uśmiechając się promiennie powędrowała do czekającego na nią męża i przyjaciół. Była szczęśliwa, po raz pierwszy od momentu, w którym dowiedzieli się o wojnie była naprawdę szczęśliwa. Podczas gdy cała ósemka shinobi cieszyła się swoim nowym życiem, nad ich głowami, pośród wszystkich Wielkich, spoglądało na nich Sześciu Hokage: Hashirama Senju, Tobirama Senju, Hiruzen Sarutoni, Minato Namikaze, Tsunade i Uzumaki Naruto.
KONIEC

Powrót || Komentuj



||Autorka...||
[x] brak www
[x] 15/08/2009 19:31:45 | 79.188.150.198
Hej... Zaczełam teraz czytac twoje opowiadanie, ale teraz musze skonczyc. Bardzo mi sie ono podoba i skoncze je czytac, ale zeby nie zapomniec dodam cie do ulubionych ok? moj-smietnik.blog4u.pl
[Dziękuję za komentarz Autorka...]


||Sakurcia||
[x] brak www
[x] 17/07/2009 15:08:43 | 87.207.92.73
Wszystko bylo bardzo romantyczne każda część mam nadzieje że jeszcze napotkam podobne historie o sasuke i sakurze :)
[Dziękuję za komentarz Sakurcia]


||sakura uchiha||
[x] brak www
[x] 14/07/2009 07:10:26 | 67.8.241.137
szkoda ze to koniec.... ;(
jednak moze bedzie ciag dalszy...
prosze....
[Dziękuję za komentarz sakura uchiha]


||Julka||
[x] brak www
[x] 7/07/2009 18:41:33 | 77.254.63.89
Szkoda troszkę Tsunade, ale notka jest całkiem spoko. NAwet fajny blogasek, będę zaglądać częściej, chociaż widzę że to koniec. Mogłabyś teraz napisać coś o Akatsuki i Itachim.
[Dziękuję za komentarz Julka]


||Angela||
[x] brak www
[x] 7/07/2009 17:53:21 | 77.254.63.89
Super notka,tylko szkoda że to koniec
[Dziękuję za komentarz Angela]


||Izolinkia||
[x] brak www
[x] 2/07/2009 22:20:51 | 78.157.187.246
WSPANIAŁE!!! Uwielbiam Twój blog Szkoda, że to już koniec. Ale wszystko kiedyś się kończy ;]
[Dziękuję za komentarz Izolinkia]


||Paula||
[x] brak www
[x] 30/06/2009 12:26:31 | 91.201.91.85
Jak preczytam notke to coś o neij napisze, a narazie aprasam do mnei an nową po półrocznej przerwie ;]
[Dziękuję za komentarz Paula]


||Kasumi Shinju||
[x] brak www
[x] 27/06/2009 15:31:22 | 83.28.145.150
Wiedziałam, że Naruto zostanie Hokage! Brawoo!!!
Tsunade shinda...?! (nie żyje) Niee, to jakiś koszmar! >.<
Dobrze, że jej się udało...
Biednii...
A Sasuś będzie tatuuusiem! ^^
Śliczne, naprawdę, masz dobre pomysły! ^^

zapraszam do mnie http://naruto-wspolczesnosc.blog.onet.pl
piszę opo o Konosze we współczesności...
Pzdr ^^
Dodam twój blog do linków, tak myślę ^^
[Dziękuję za komentarz Kasumi Shinju]


||Margo||
[x] brak www
[x] 23/06/2009 13:16:16 | 77.112.211.30
I kończy się tak, jak lubie najbardziej, czyli "I żyli długo i szczęśliwie". Super zakończenie.
[Dziękuję za komentarz Margo]


||Lola ; ))||
[x] brak www
[x] 16/06/2009 17:02:27 | 83.5.32.204
Eh... Koniec tej wspaniałej opowieści... No cóż... Coś się kończy, a coś się zaczyna ; )) Następne opowiadanie z pewnością będzie równie świetne jak to ;D Pozdrawiam ciepło ;*
[Dziękuję za komentarz Lola ; ))]


||Katsu Yoshi||
[x] brak www
[x] 14/06/2009 18:14:36 | 80.48.79.246
Łaaał.. Coś zajeeebistego. Szkoda, że to już koniec..;< Chyba przeżyję ^^ Zaczynaj szybko nowe opko.. Kocham twoje blogi.. ^^ ;**
[Dziękuję za komentarz Katsu Yoshi]


||Saori||
[x] brak www
[x] 13/06/2009 11:08:04 | 95.174.32.245
Eh.. A najbardziej żal mi Temari :(

Nota świetna ;)
Czekam na nowe opo :)

Nie usuniesz starego, co?
:)
[Dziękuję za komentarz Saori]


||McDonald||
[x] brak www
[x] 12/06/2009 18:09:08 | 83.10.121.234
Hey ^^
Świetny blog !!
Skomentujesz mój ??
Z góry dzięki ;*
Pozdro.
[Dziękuję za komentarz McDonald]


||Mizutenshi||
[x] brak www
[x] 8/06/2009 09:05:15 | 86.111.101.103
niesamowite zakończenie...az sie łza w oku zakrecila...
bardzo sie ciesze,ze chcesz dlaej pisac i nie moge sie doczekac kolejnego opowiadania:)
[Dziękuję za komentarz Mizutenshi]


||Prince Yumi||
[x] brak www
[x] 7/06/2009 22:17:52 | 89.228.40.34
Omatkoboska.
Myślałam, że porzuciłaś tego bloga!!
A tu jeszcze gorzej, zakończyłaś...
Ech.
Ale wiem jak to jest, kiedy wena opuszcza mimo dalszych chęci do pisania.
Liczę na ten ff ;D
I ma być równie zajebisty co poprzedni.
Pozdrawiam!
[Dziękuję za komentarz Prince Yumi]



Podstrona: *1* / 2
Podstrona: *1* / 2

H O M E

You are
170314
ninja


Favorite



N E W S Y ?

Chcesz być powiadamiany o nowościach? Najlepiej jak napiszesz na gg (13605542) swój nick (nie chcesz być chyba tylko numerkiem?). I bum! Gotowe, jesteś powiadamiany =]



B O O K




W Y M I A N A

Wklej ten button na swojego bloga,
powiadom mnie o tym,a odwdzięczę się tym samym=)

C H A P T E R S
F R I E N D S



A R C H I V E S



L A Y

All by
Miyako
only for
Miyako

Picture from
deviantart