Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział III - "...Nie mój dom, nie moje wspomnienia..."
Rozdział III - "...Nie mój dom, nie moje wspomnienia..."

[x] 26/06/2010 20:18:06
[x] Miyako

Wymazała z pamięci zajście z poprzedniego wieczora. Wiedziała, że Sasuke i tak po nią nie przyjdzie, więc nawet nie żywiła nadziei że już kiedykolwiek go zobaczy. Co nie znaczy, że nie chciała by go zobaczyć. Tęskniła za nim, prawie tak bardzo jak za rodzicami. Tęskniła za swoim dawnym ja, nawet jeśli było ono irytujące. Przed wejściem do budynku Hogake napotkała Ino oraz Hinatę.
- Tak szybko na nogach?- zdziwiła się blondynka widząc Haruno.
- Mogłabym zapytać o to samo- odgryzła się. Od śmierci rodziców stała się zamknięta w sobie, zmierzła i prawie wcale się nie uśmiechała. Co nie znaczyło, że nie miała żadnych przyjaciół, którzy chcieli jej pomóc. Wielu z nich po trzech latach ciągłych prób pomocy Haruno, poddało się. Nie mieli już siły na to aby uszcześliwiać kogoś innego kosztem samych siebie. Hinata i Ino jako jedyne uparcie dążyły do tego aby na twarzy Sakury ponownie zagościł uśmiech.
- Słyszałyśmy, że Naruto się do ciebie wprowadził- zapytała nieśmiało Hinata.
- Wieści się szybko roznoszą- odrzekła obojętnie- chcesz, weź go sobie- ciągnęła- wszyscy wiemy, że ci się podoba- dokończyła po czym weszła do budynku.
Wiedziała, że rani ludzi, pomimo to nie przerywała. Stawała się coraz bardziej zgorzkniała przez uczucia jakie musiała w sobie nosić, była bezpośrednia i chamska. Powoli zamieniała się w tak samo posępnę osobą jak Sasuke.

Zapukała trzy razy do drzwi i nie czekając na komendę Tsunade po prostu weszła do jej gabinetu. Hokage była już przyzwyczajona do takiego zachowania Haruno więc przestała zwaracać na to uwagę.
- Co dzisiaj robimy, Tsunade-sensei?- spytała od razu po wejściu.
- Dzisiaj masz dużyr w szpitalu- odpowiedziała zza sterty papierów- tam leży twój szpitalny fartuch- wskazała na kanapę na której znajdowało się białe okrycie lekarskie-zaczynasz o dziewiątej. To wszystko możesz iść.
- Hai, Tsunade-sensei- odpowiedziała obojętnie po czym wzięła fartuch i wyszła z gabinetu. Spojrzała na zegar wiszący na korytarzu. Za trzynaście szósta. Miała jeszcze trzy godziny zanim ma się stawić w szpitalu. Przerzuciła ubranie przez ramię po czym skierowała się w stronę wyjścia z budynku.

Stanęła twarzą w twarz z promeniami słońca, które padały bezpośrednio na budynek. Nie było jeszcze piątej a słońce już potrafiło lekko przygżać. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Przez chwilę stała nieruchowo wptrując się w drzewa naprzeciw drogi. W końcu postanowiła gdzie się uda.

Stała przed domem klanu Uchiha przez prawie kwadrans wahając się czy zrobić jakikolwiek ruch. Ostatecznie zdecydowała się tam wejść, w końcu kto niby miał ją zaskoczyć? Jedyny członek klanu znajdował się setki kilometrów od wioski. Weszła po kilku schodkach stając przy drzwich opasanych żółtą taśmą, która od dnia wybicia klanu nie była zmieniana ani razu. Zerwała ją jednym zgrabnym ruchem po czym sięgnęła do klamki. Wahając się jeszcze przez moment, nacisnęła na klamkę i otworzyła drzwi. Serce waliło jej niczym młotem. Sama dokłądnie nie wiedziała co takiego podkusiło ją, do tego aby tu przyjść. To nie był jej dom, nie jej wspomnienia.Pomimo to przebiła się przez kłęby kurzu, które oklały całe wnętrze domu. Stanęła na środku pokoju rozglądając się po miejscu zbrodni tak jakby czegoś szukała. Czegoś od czego oczekiwała pomocy.

Ruszyła dalej w głąb domu. Na końcu jednego z pomieszczeć ujrzała tradycyjną fasumę prowadzącą do kolejnego z pokoi. Nieśmiało, jakby coś miało na nią wyskoczyć, podeszła do shoji i uchyliła wejście do pokoju. Na ścianie widniało pokaźnych rozmiarów malowidło klanu Uchiha.

Pomyślała, że w owym pomieszczeniu przebywali państwo Uchiha kiedy ich starszy syn ich zabił. Pomimo iż ich ciał już dawno tam nie było, czuła przytłaczającą atmosferę pomieszczenia. Nagle przed oczami zobaczyła przykre wspomnienie kiedy po trzęsieniu ziemi wróciła do domu…



Konoha Gakure No Sato, trzy lata wcześniej.

Była na treningu u Tsunade. Jak zwykle radosna i zdeterminowana do tego aby razem z Naruto sprowadzić Sasuke do domu, aby ponownie byli zgraną drużyną jaką byli przed laty. Słyszała pogłosę o tym, że młody Uchiha zabił swojego brata więc miała jeszcze większą nadzieję na powrót przyjaciela, który kiedyś zajmował kluczowe miejsce w jej młodym, nastoletnim sercu.
- Dziś będziesz się uczyć Koiyasute no Jutsu – techniki leczenia głębokich ran i złamań- usłyszała wchodząc do gabinetu Hokage.
- Umm- przytaknęła na znak, że jest gotowa do ćwiczeń.

Po kilku godzinach treningu Sakura i jej dwie zwierzchniczki, Tsunade i jej asystentka Shizune, poczuły jak ziemia rusza im się pod nogami.
- Trzęsienie ziemi?- zdziwiła się Shizune ściskając, trzymanego przez siebie, prosiaczka jeszcze mocniej.
- To zły znak- rzekła zaniepokojona Hokage.
- Według ciebie, Tsunade-sama wszystko jest złym znakiem- zaśmiała się siedemnastolatka, zachowując stoicki spokój względem małego rozładowania w skorupie ziemskiej.

Po dwóch do czterech sekund anomalia znikła zostawiając po sobie głuchą cisze.
- Wracajmy już- rzuciła Tsunade.
- Już?- zdziwiła się Sakura- co tak szybko?- spytała zaskoczona decyzją Hokage. Zwykle jej treningi trwały to późnej nocy.
- Muszę wrócić w razie gdyby w wiosce komuś się coś stało- ruszyła przodem w kierunku bram wioski.

Pięć kilometrów do wioski pokonały w niecałe piętnaście minut, skacząc po gałęziach drzew stojących wzdłuż szlaku handolwego pomiędzy Konoha Gakure No Sato a innymi wioskami w Hi no Kuni.

Kiedy tylko przekroczyły bramę wioski Sakura od razu pognała do domu. Odkąd zaczęła trenować u Tsunade, nie miała już za dużo wolnego czasu. Całe dnie spędzała na trenowaniu medycznych jutsu, przez co nie widywała się z rodzicami tak często jakby chciała. Tęskniła za nimi i chciała spędzić z nimi resztę wolnego popołudnia. Będąc coraz bliżej domu, robiło się coraz bardziej tłoczno. Przeciskając się przez tłum napotkała przyjaciółki.
- Ino, Hinata- zdziwiła się na ich widok- co się dzieje?- spytała z myślą, że jej powiedzą.
- Nie wiemy- odpowiedziała Ino- chodź- chwyciła przyjaciółki za ręce i zaczęła przeciskać się z nimi przez motłoch.

Patrząc uważnie pod nogi, aby nikogo nie podeptać, w końcu wydostała się z gawiedzi tuż za Ino i Hinatą. Spojrzała przed siebie. Była przed domem, albo przed tym co z niego zostało. Przerażona, pobiegła szybko w stronę gruzowiska.
- Okasan!- zaczęła krzyczeć wbiegając na stertę kamieni- otosan!- jej krzyk brzmiał coraz bardziej rozpaczliwie. Co jeśli byli w domu? Jeśli leżą teraz gdzieś bezbronni pod gruzami swojego dobytku? Orientacyjnie pokierowała się do miejsca, w którym znajdował się salon i w którym zawsze siedzieli jej rodzice. Zaczęła przerzucać kamienie leżące pod jej nogami mając nadzieję, że rodziców jednak w domu nie było. Z każdym następnym przerzuconym kamieniem jej nadzieja rosła, zaczynała być bardziej pewna, że państwo Haruno jednak wyszli z domu przed trzęsieniem. Natrafiła na pokaźnych wielkości kamień, który dzięki treningowi u Tsunade podniosła bez problemu, rzucając go za siebie. Spojrzała na miejsce z którego wzięła owy głaz. Zamarła z przerażenia. Pod rozkopywanymi przez nią kamieniami znalazła ciało swojego ojca, pod nim leżało ciało jej matki, która prawdopodobnie miała być ochoroniona przez swojego męża podczas trzęsienia. Padła na kolana coraz szybciej grzebiąc w gruzach odrzucając kolejne kamienie na bok. Odsaniając ciała swoich rodziców zaniosła się płaczem, były pokiereszowane. Zmiażdżone. Kobieta miała połamane wszystkie kości prawej ręki aż do łokcia oraz ranę miażdżoną z lewej strony głowy. Pan Haruno natomiast miał połamany krękosłup i wszystkie kończyny.

Sakura niczym zahipnotyzowana położyła się obok ciał rodziców, zupełnie tak jak wtedy gdy była małym dzieckiem i przychodziła do nich w nocy. Chwyciła splecione dłonie swoich rodziców i całując je pozwoliła aby łzy płynęły swobodnie.
- Anata*!- krzyczał mężczyzna ze służb porządkowych, stojący przed ruinami domu- anata!
- To jej rodzice! – rzuciła wściekle Ino, karcąc mężczyznę aby dał dziewczynie trochę czasu. Razem z Hinatą roniły łzy nad tragedią przyjaciółki.

Po chwili z motłochu wyłoniła się Tsunade, która wykrakała ów dramat. Zaraz za nią wyszła Shizune, która widząc nieszczęście swojej podopiecznej, załkała cicho.
- Co się stało?- Tsunade przyjęła obojętny ton Hokage.
- Ściana nośna nie wytrzymała trzęsienia ziemi i zawaliła się rujnując dom- odpowiedział funkcjonariusz- pozostałości po budynku wciąż grożą zawaleniem- dodał wskauzjąc na leżącą wśród gruzów dziewczynę.
- Sakura!- krzyknęła donośnie Hokage- wynoś się stamtąd!

Cisza.
- Sakura!- ponaglała dziewczynę.

Pod wpływem głośnego wołania Tsunade pozostałości domu zaczęły powoli przechylać się w stronę Sakury i ciał jej rodziców.
- Sakura!- krzyknęła przeraźliwie Hinata widząc opadającą ścianę. Zauważyli tylko jak ramiona dziewczyny zaczynają się poruszać od kolejnej fali lamentu. Nie miała zamiaru wstawać. Przez tyle lat byli szczęśliwą rodziną i sądzili, że nikt i nic ich nigdy nie rozłączy. Teraz została sama. Nie miała na to najmniejszej ochoty, dlatego wolała zginąć w tym samym miejscu co jej rodzice.

W ułamku sekundy pojawił się przy niej Kakashi, i pomimo jej protestów zabrał ją z ruin domu, aby po chwili stanąć ramię w ramię z Tsunade w momencie kiedy budynek zawalił się do końca.
- Okasan!- krzyczała przeraźliwie, wyrywając się byłemu trenerowi z uścisku, zanosząc jeszcze większym płaczem- Otosan!

Tego dnia, podczas trzęsienia ziemi zginęły tylko dwie osoby.



Konoha Gakure No Sato, obecnie.

Stała na śrdoku pomieszczenia, zalewając się coraz bardziej łzami wywołanymi przez przykre wpsomnienia. Po chwili kołatania się z własnymi uczuciami padła na zabrudzoną od kurzu podłogę i zaczęła krzyczeć, przeraźliwie krzyczeć.

Od lat przechadzał się obok posiadłości Uchiha, a od kiedy Sasuke opuścił wioskę, codziennie. Usłyszał krzyk dochodzący z wnętrza domu, przeraził się. Co jeśli ponownie dokonano tam mordu? Wbiegł do domu, mając nadzieję że to tylko kot, którego wycie pomyliło mu się z krzykiem. Zdawał się na zmysł słuchu wybierając drzwi do poszczególnych pokoi. Będąc coraz bliżej przestawał mieć nadzieję, że to kot. Na wszelki wypadek, wyciągnął z pokrowca kunai i gwałtownym ruchem otworzył fasumę do ostatniego pokoju. Zdębiały stanął w progu, na podłodze leżała Sakura i wiła się w spazmach krzyków i płaczu.
- Sakura- rzucił Kuani na podłogę i podbiegł do przyjaciółki- Sakura, co się stało?

Nadal płakała, nie zwracając uwagi na przyjaciela.
- Sakura- chwycił dziewczynę za ramiona, dźwignął do pozycji siedzącej, po czym potrząsnał nią mocno- Sakura!- krzyknął ostro.

Ocknęła się. Spuściła głowę pozwalając aby lepkie od potu i łez, oraz brudne od kurzu włosy zasłoniły jej twarz, a pojedyncze kosmyki poprzyklejały się jej do twarzy.
- Sakura- zaczął spokojniej blondyn- co się stało?
- Nie powinnam tutaj przychodzić- wymamrotwała nie podnosząc głowy- nie mój dom, nie moje wspomnienia- ciągnęła dalej, jakby bez życia.

Straciła przytomność.

* Anata – pan/pani (gdy zwracamy się do kogoś, a nie wiemy jak się nazywa)



Oto nowa notka, do napisania której zainspirowała mnie muzyka Elvisa Presleya, a do dodania jej dramatyzmu natomiast Sum 41 (rozbieżność stylów muzycznych, wiem - ale już taka jestem =])

Na specjalne życzenie Ayumi, notka dłuższa ;)

Co do komentarzy o żywiołowość Naruto. W moim opowiadaniu nasi bahetrowie mają po 20 lat, więc troszkę spoważnieli (co nie znaczy, że całkowicie pozbawię Uzumakiego jego temperamentu, broń Boże - oni tylko trochę spoważnieli. Stwierdziłam, że owe sytuacje w opowiadaniu kiedy Naruto nie jest żywiołowy to są sytuacje w których nawet oryginalny Uzumaki zachował by się poważnie).

Nadal apeluje o podawanie numerów gg abym mogła Was powiadamiać gdyż, informowanie o nowościach poprzez blogi jest trochę żmudną robotą.

Za jakiekolwiek błędy przepraszam, ale Office coś mi szwankuje dzisiaj i nie wykrywa mi błędów, co mnie strasznie irytuje bo mogę sobie napisać coś takiego: "dnewuifhgewf" a według tego programu to jest poprawne słowo. Najwyraźniej nie znam języka polskiego tak dobrze jak mi się wydawało...

To by było na tyle z ogłoszeń duszpasterskich,
XOXO.

Powrót || Komentuj



||Arii ;]||
[x] brak www
[x] 12/07/2010 14:12:08 | 83.28.106.37
Świetne ;] Jak czytałam to poprzednie opowiadanie to normalnie dech zapiera ;p
NOrmalnie masz talent i to wielki =]
[Dziękuję za komentarz Arii ;]]


||Tinker-bell||
[x] brak www
[x] 2/07/2010 10:20:00 | 83.20.49.164
świetny blog!
byłabym wdzięczna jakbyś mnie powiadamiała o nowych notkach na

http://sakura-oraz-sasuke.blog.o net.pl/

pozdrawiam :)
[Dziękuję za komentarz Tinker-bell]


||matix||
[x] brak www
[x] 2/07/2010 10:09:30 | 83.26.242.100
ciekawa notka czekam na kolejna :)
pozdrawiam
[Dziękuję za komentarz matix]


||Angel||
[x] brak www
[x] 27/06/2010 14:28:40 | 82.160.202.14
Co mogę powiedzieć? NIC! Bo to jest CUDNE!!! Masz talent kobieto- rada na przyszłość: Zacznij pisać książkę, bo na pewna ją z wielką chęcią przeczytam :)
[Dziękuję za komentarz Angel]


||Neefree||
[x] brak www
[x] 26/06/2010 21:53:38 | 94.251.186.203
Nadrobiłam zaległości! Kurcze, ale ty przewspaniale piszesz! Kakashi'ego to po prostu uwielbiam, no i Suigetsu to moi idoli! ;) Ciekawe kto tym razem przyjdzie po Haruno. Hym...
Wyłapałam kilka literówek, ale nie wiem czy zwracać Ci uwagę na takie rzeczy (mam do ego straszne przywiązanie, zwłaszcza jak ktoś tego ode mnie wymaga) tak czy siak, pozdrawiam ic zekam na kolejny rodział;*
Moje gg chyba masz, na wszelki wypadek pozostawię 10352386
[Dziękuję za komentarz Neefree]


||LadYvixEN||
[x] brak www
[x] 26/06/2010 20:38:53 | 83.25.186.234
Pierwsza.. Piękna notka... Może nie doprowadziła mnie do łez, bo taka już jestem, ale i tak wszystko bardzo opisowe jest ^ ^... Taa.. Jeszcze jest za jasno na horrory, więc oglądałam Kung-Fu Pandę, gdy dostałam wiadomość od Ciebie xD.... Taa.. Eee.. Zauważyłam jeden błąd ortograficzny i kilka literówek, ale ja też tak mam, więc spoko xD...
tO JA JUŻ SPADAM, BO pANDA NA MNIE CZEKA Xd
PAA
[Dziękuję za komentarz LadYvixEN]






H O M E

You are
170314
ninja


Favorite



N E W S Y ?

Chcesz być powiadamiany o nowościach? Najlepiej jak napiszesz na gg (13605542) swój nick (nie chcesz być chyba tylko numerkiem?). I bum! Gotowe, jesteś powiadamiany =]



B O O K




W Y M I A N A

Wklej ten button na swojego bloga,
powiadom mnie o tym,a odwdzięczę się tym samym=)

C H A P T E R S
F R I E N D S



A R C H I V E S



L A Y

All by
Miyako
only for
Miyako

Picture from
deviantart